Zapraszam Was do świata gier planszowych i do wspólnej przygody wraz ze mną w wariantach solo i nie tylko. Poniżej ostatnie rozgrywki:
Kampanijna kooperacyjna gra w kafelkowanie, która idealnie sprawdza się do grania solo. Taką właśnie pełną rozgrywkę dzisiaj Wam zaprezentuję. Będę budował wioseczkę otoczoną polami i lasami, przez które przebiegać będą linia kolejowa i rzeka. Ciekawa to odskocznia od trudnych, pożerających nasze mózgi tytułów. Idealna propozycja zwłaszcza kiedy mamy jakichś nowicjuszów chcących również zagłębić się w świat gier planszowych. Trzy zasady na krzyż a tyle frajdy. Z resztą zobaczcie sami!
Poprzednio brakło prądu, więc pozbawiłem Was nieco z rozgrywki. Do tego korciło mnie, żeby spróbować zagrać w Nucleum solo z trzema automami Baronami, bo bardzo lubię tego typu zabawy. Dlatego też uskuteczniłem taką rozgrywkę. Bałem się, że będę się z nimi męczył z 6 godzin, a wyszło tylko nieco dłużej niż w przypadku gry z jedną automą. Grało się więc całkiem ciekawie no i zrobiło się bardzo kolorowo. Zobaczcie sami!
Znowu trochę popływamy - ostatnio było po złotej rzece, dzisiaj po Karaibach. Będzie poszukiwanie skarbów, zatrudnianie nowych załogantów, zbieranie ekwipunku i rozbudowywanie łajby, wszystko to w doskonale Wam już znanym świecie mechanik pana Pfistera. Podobna do Maracaibo, bo wykorzystująca niektóre rozwiązania techniczne i grafiki, ale to zupełnie inna gra, która daje mnóstwo uciechy z mieszania składnikami sałatki punktowej. Wariant solo - automa "Czerwonobrody" jest bardzo dobrze wymyślona, dając graczowi poczucie konkurowania z godnym przeciwnikiem, którego obsługa nie jest jakoś wybitnie wymagająca. Polecam!
Trzy okazje przyczyniły się do powstania dzisiejszego odcinka: urodziny Bartosza i związane z nim marzenie ponownego wystąpienia w NieSoloGramie, gra która mogła być zaprezentowana jedynie w wariancie dwuosobowym oraz przerwa w codzienności czyli rodzinny wyjazd, a co za tym idzie możliwość nagrania i przygotowania dla Was jedynie szybkiego odcinka, żeby zminimalizować przerwę w nadawaniu. Zwierzęcy Front to ciekawa, prosta w zasadach, tania, szybka i... bardzo losowa karcianeczka, którą właśnie dzisiaj Wam zaprezentujemy. Dobrego odbioru!
Ostatnio było o produkowaniu prądu, a w tym odcinku będzie o pływaniu z prądem po złotej rzece w Cesarstwie Rokuganu. Prosta w zasadach gra, która świetnie sprawdzi się do wciągania nowych planszówkowych graczy, delikatnie gilgocze nasze zwoje, będzie też ciekawą propozycją na w miarę szybki filerek po jakichś cięższych zmaganiach przy planszy albo na rozgrzewkę. Rzucamy kosteczką, wznosimy budynki zyskując dzięki temu wpływy w regionach, dostarczamy towary klientom i pływamy po rzece zdobywając te towary i koku - środek płatniczy, bez którego nic w grze nie zrobimy. W pudełku nie ma oficjalnego wariantu solo, ale z pomocą jak zwykle spieszy BGG i automa Seishin sterowana 9-cioma kartami. Zobaczcie jak działa ten wariant i jak mechanicznie sprawdza się Rzeka Złota.
Problemy z prądem to moja specjalność! Nie inaczej będzie podczas dzisiejszego odcinka i jakiż to piękny paradoks, że właśnie w trakcie nagrywania gry o produkowaniu prądu i zasilaniu nim budynków, brakło prądu w moim urządzeniu nagrywającym, czyniąc tym samym tę pełną rozgrywkę... niepełną. Z góry przepraszam wszystkich, którzy liczyli, że ta rozgrywka nie będzie posiadała wyrwy w czasie, ale nie ma tego złego... Zamiast rozgrywki trzygodzinnej macie dwie godzinki z tłumaczeniem zasad. A jest ich tu całkiem sporo, bo w tej grze kwestii do ogarnięcia jest masa. Moim przeciwnikiem będzie Baron von automa, skrojony przez samego Turcziego - co gwarantuje nam, że będzie to godny przeciwnik, dobrze imitujący posunięcia żywego gracza. Obsługa, zwłaszcza na początku przygody z tym tytułem nie jest najłatwiejsza, ale po rozegraniu jednej/dwóch partii, wszystko raczej staje się klarowne. Wszystko to będziecie mogli zobaczyć właśnie w tym, skróconym przez złośliwość rzeczy martwych odcinku.
Kolejna przygoda na bezludnej wyspie... ale tym razem nie od Pana Trzewiczka, a od Friedmanna Friese. Wcielę się w rolę Piętaszka, który będzie próbował Robinsonowi zwiać z bezludnej wyspy, udoskonalając swoje umiejętności, by coraz bardziej skutecznie stawiać czoła przeciwnościom losu (oj tak, dużo tu będzie losu), a na koniec pokonać dwóch piratów - co w ostateczności ma dać upragnioną wolność i spokój. Zobaczcie jak działa ta prosta w zasadach karcianka do zabawy solo.
Przenosimy się do 3050 roku przed naszą erą w świat starożytnego Egiptu, a konkretnie do Men Nefer, gdzie ja i mój wirtualny przeciwnik Imotheb, będziemy zdobywać wiedzę w domach życia, żeglować i handlować po Nilu, składać ofiary czcigodnemu bogu, balsamować zwłoki i wysyłać je do lepszego życia, wznosić sfinksy i wreszcie budować piramidy. A wszystko to po to, by Ozyrys umożliwił nam przejście do długo oczekiwanego niebiańskiego raju zaświatów. Ciekawa mechanika worker-placement wymieszana z pozyskiwaniem kafelków akcji, z których później będziemy uruchamiać kolejne akcje, sporo torów, po których będziemy się ścigać, zbieranie klejnotów, zwojów papirusu, bardzo sympatyczne grafiki i wykonanie drewnianych elementów na najwyższym poziomie sprawiają, że Men Nefer to godny polecenia tytuł dla miłośników sałatek punktowych w grach euro. Zobaczcie jak wygląda rozgrywka solo z dobrze zaprojektowaną, prostą w obsłudze automą, którą sterować będą kafelki akcji i ustalony sposób ich wykonywania, oczywiście w oparciu o oszustwo - automa tradycyjnie nie musi posiadać żadnych zasobów. Zapraszam!
Okrągły 190 odcinek, a w nim coś dla miłośników gromadzenia znaczków pocztowych w klaserach i utalentowanych manualnie do obsługiwania pincety. Ja będę obsługiwał Pincettę - pudełkową automę wyprodukowaną jak to bywa w grach od Stonemaier Games przez Automa Factory. Możemy być więc na 99% pewni, że będzie ona godnym przeciwnikiem w grze solo. Będzie nam sprytnie podkradać znaczki i oszukiwać w układaniu ich w swoim albumie. Czy uda mi się ją pokonać i jak będzie wyglądał mój zbiór podczas finałowej wystawy? Zobaczcie koniecznie!
Dzisiejszy odcinek powinien nosić tytuł "Instrukcja zjadania własnego ogona" albo "Jak odgrzewać kotlety by się nimi nie zatruć"... Dlaczego? No właśnie tego dowiecie się podczas dzisiejszej pełnej rozgrywki solo w najnowszą odsłonę gry planszowej osadzonej w świecie Everdell. W roli głównej wystąpią "Biołe Ptoki" i bot zwany Krabitą Czerwonoskrzypcą, tym razem z mocno podniesioną poprzeczką - czego odzwierciedlenie również będziecie mogli zobaczyć w ostatecznej punktacji. Zapraszam!